Dobra i zła sztuka współczesna

Kategorie: Wszystkie | Polska | Świat | Kicz | Street art | Sztuka o... | Wolność sztuki
RSS
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt! I kolejnego, jeszcze lepszego roku!
Z dobrą i złą sztuką, życzy art.blox.
23:16, strembol
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 grudnia 2009
Art.blox podsumowuje rok...
... na łamach "Przekroju"!. Jest o Althamerze, Bałce, Liberze, kryzysie, upadku malarstwa i (sic!) The Krasnals. Chętnych zapraszam do kiosków.

18:37, strembol
Link Komentarze (23) »
wtorek, 15 grudnia 2009
Art.blox na Fejsie. Jesteś fanem?


Już 145 osób śledzi art.bloxa na Facebooku. Dołącz do nich - dostaniesz informacje o nowych notkach prosto na swoim profilu. Zostań fanem!
22:11, strembol
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 grudnia 2009
Logo Katowic - jak oni to zrobili?!
Jedna z najpopularniejszych notek w historii art.bloxa to ta, w której porównywałem logotypy różnych polskich miast. Pojawiało się wśród nich logo Katowic. Ani złe, ani specjalnie dobre. Umieszczony na nim katowicki Spodek przypomina nieco kolorową wyciskarkę do soku. Ale dzisiaj władze Katwic zaprezentowały nowy logotyp, który będzie promował kandydaturę tego miasta do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.



Pierwsze wrażenie - Space Invader. Ale z każdą chwilą jest lepiej. To chyba jeden z ciekawszych, jeśli nie najciekawszy i nie najbardziej pomysłowy logotyp, jaki do tej pory przygotowało jakiekolwiek polskie miasto. Korzysta z nowoczesnej pikselowej stylistyki, którą znamy m.in. ze świetnego loga Łodzi, ale nie tylko ona stanowi o końcowym efekcie. Bo jak dobrze "sprzedać" miasto, które kojarzy się w całym kraju z kopalniami i szarzyzną? Projektanci postawili na kolor, ale nie zamietli kopalnianego problemu pod dywan, a wręcz przeciwnie, sprytnie nim zagrali.

To katowickie serce jest przecięte na pół. Górna, kolorowa część, symbolizuje rosnące, coraz ciekawsze miasto. Dolna, czarna, to oczywiście nawiązanie do podziemnego dziedzictwa. Ale nawiązanie delikatne i nienachalne, pokazujące kulturę górniczą jako nierozłączny element tamtejszej toźsamości. Twórcom udało się uniknąć uderzania w pompatyczne tony. Wszystkie relacje między tym co nowe, a tym co tradycyjne, są tu opowiedziane między słowami. Nie przytlaczają, a jedynie delikatnie sugerują. Ten graficzny dialog, zamknięty w kształcie klasycznego serca, to naprawdę dobra robota. Po prostu gratulacje.
20:53, strembol
Link Komentarze (13) »
Jeanne-Claude (1935-2009)
Kilkanaście dni temu, nagle i praktycznie niezauważenie, dobiegła końca jedna z największych współczesnych artystycznych love story. W wieku 74 lat w Nowym Jorku zmarła Jeanne-Claude. Bardziej znana jako żona słynnego Christo.



Urodzili się dokładnie tego samego dnia, a poznali w 1958 roku w Paryżu. Miał tylko namalować portret jej matki. Ona, z dobrej francuskiej rodziny. On, bułgarski uchodźca. Ona szczęśliwie zaręczona. On zakochany w jej przyrodniej siostrze. Miesiąc przed swoim ślubem zaszła z nim w ciążę i ściągnęła na siebie gniew krewnych. Z mężem rozstała się po miesiącu i od tej pory stali się z Christo nierozłączni. Już w 1961 roku zrealizowali w Paryżu pierwszy wspólny projekt. W geście protestu przeciwko Murowi Berlińskiemu, zablokowali jedną z paryskich ulic beczkami z ropą. Rozgłos przyszedł szybko. Trzy lata później przenieśli się do Nowego Jorku. Jeanne-Claude przekonała męża, że wszystkie wspólne projekty powinni podpisywać tylko jego nazwiskiem. Ta strategia okazała się skuteczna. Charakterystyczne nazwisko Christo zaczęło być w Stanach rozpoznawalne.



Działali w skali niespotykanej dotąd u artystow współczesnych. Ich spektakualarne przestrzenne projekty miały tylko jeden cel - cieszyć oko widza. Nie przypisywali im żadnych ukrytych znaczeń. Każda kolejna instalacja zyskiwała popularność, bo była zrozumiała dla zwykłych ludzi. Christo i Jeanne-Claude prawdpodobnie zrobili dla popularazycji sztuki współczesnej więcej, niż setki artystów przed nimi. Odwoływali się do najprostszych instynktów. Na realizację swojego najsłynniejszego projektu - opakowania berlińskiego Reichstagu - czekali ponad 20 lat. W czasach NRD nie dostali zgody władz. Udało się dopiero w 1995 roku. Budynek-symbol zniknął pod kilometrami srebrnego materiału. W ciągu jednego dnia Christo i Jeanne-Claude stali się znani na całym świecie. Miliony telewidzów i turystów zachwycały się ich niezwykłym, szalonym pomysłem. Podobnym do tego, który zrealizowali 12 lat wcześniej, kiedy otoczyli różowym materiałem 11 wysp u wybrzeży Miami.



Po opakowaniu Reichstagu zyskali gwiazdorski status. Jeanne-Claude mogła wreszcie wyjść z cienia męża i także jej nazwisko zaczęło pojawiać się pod wspólnymi projektami. W 2005 roku z własnych funduszy zbudowali w nowojorskim Central Parku dokładnie 7503 "bramy". Marzyli o tej instalacji od 1979 roku. Dopiero zgoda burmistrza Michaela Bloomberga otworzyła im drogę do realizacji. Mieszkańcy miasta byli zachwyceni.



Jeanne-Claude i Christo byli całkowicie oddani sobie i swojej sztuce. Złożyli przyrzeczenie, że w razie śmierci jednego z nich, drugie będzie kontynuowało pracę nad kolejnymi projektami. Nigdy nie latali wspólnie samolotem, żeby nie zginąć wspólnie w ewentualnej katastrofie.

Nagła śmierć Jeanne-Claude przerwała przygotowania do realizacji dwóch zaplanowanych instalacji, jednak w specjalnym oświadczeniu Christo zapewnił, że zostaną one dokończone. Tak jak pragnęłaby tego jego żona.
00:09, strembol
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82