Dobra i zła sztuka współczesna

Kategorie: Wszystkie | Polska | Świat | Kicz | Street art | Sztuka o... | Wolność sztuki
RSS
niedziela, 03 listopada 2013
Banksy w Nowym Jorku - 10 najlepszych prac z miesiąca, który przejdzie do historii

Kiedy wydawało się, że Banksy pokazał już światu co miał najlepszego, kiedy wydawało się, że jest już tak znany, że może odcinać kupony i z zacisza swojej anonimowości śledzić kolejne rekordy cenowe swoich prac, przyszedł październik. I znowu wszystko się zmieniło. Bo petarda, którą podłożył Banksy, wybuchła jeszcze głośniej niż zwykle. W jaki sposób w 31 dni graficiarz z Bristolu zamienił najbardziej niezwykłe, najbardziej konkurencyjne, najbardziej artystyczne miasto świata w swoje prywatne podwórko? Jak udało mu się utrzymać w tajemnicy ogromną artystyczną akcję rozgrywającą się od początku do końca na ogólnodostępnych ulicach? Jak wreszcie udało mu się nie zostać złapanym przez policję, media i tysiące podążających jego śladami fanów?

Prostota pomysłu zachwyca - 31 dni, 31 prac, każda inna, każda w innym miejscu miasta, każda ujawniana dzień po dniu, każda dostępna dla wszystkich. Banksy nazwał to nowojorską "rezydencją". Artystyczna rezydencja kojarzy mi się z krążącymi między galeriami "stypendystami", którzy przez miesiące pracują w nowym dla siebie miejscu (wiecie, np. w baszcie CSW) a efektem ich działania jest jakaś praca/wystawa, którą oglądają... No właściwie trudno powiedzieć kto ogląda. Dlatego "rezydencja" Banksy'ego się wyróżnia - on nie przyjechał do Nowego Jorku popracować, przyjechał się wystawić. A pracę domową odrobił wyjątkowo solidnie. Kto wie, czy nie był to jego najważniejszy/najlepszy miesiąc w karierze.

Zabawa w codzienne odkrywanie niespodzianek na ulicach Nowego Jorku skończyła się, wszystkie karty są już na stole. O kilku pracach czytaliście zapewne już na portalach i w gazetach. Spośród wszystkich 31 wybrałem 10, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Najlepsza jest oczywiście na końcu listy. Jeśli macie uwagi do mojego wyboru, podajcie swoje typy w komentarzach. Tadam!

10.


Czy można się lepiej przedstawić? Jedna z pierwszych prac. W jednym wrzucie wyrażone to, na co Sting potrzebował całej piosenki "Englishman in New York". Genialne.

9.



Jedyna praca, którą można było zobaczyć tylko w sieci. Ponad 6 mln emisji na YouTube. Absolutne zaskoczenie, wybitny pomysł, świetna realizacja, Banksy udowadnia, że dawno wyrósł z prostych szablonów, które przyniosły mu sławę. Dawno nikt w tak przewrotny sposób nie zabrał głosu w temacie konfliktu cywilizacji.

8.


Świetny pomysł - cała nowojorska akcja Banksy'ego odbywała się pod hasłem "Better Out Than In" (Lepiej na zewnątrz niż wewnątrz). Gdyby ktoś jednak tęsknił do klimatu galerii sztuki, prestiżu, jaki ona daje, Banksy wyprowadził galerię na ulicę. Pod High Lane na Manhattanie zaaranżował galeryjne warunki: wiszące płótna, ławeczkę, barierki, dywan i strażnika (nie widać ich na zdjęciu). Zabawa jak zwykle prosta, ale trafiona w punkt.

7.




Kolejny pomysł, który uderza oryginalnością. Krążąca po mieście ciężarówka zakładu rzeźniczego, w której zamiast zwierząt znalazły się wyjące pluszowe maskotki. Niepokojące, dotykające naszych moralnych wyborów i postrzegania zwierząt. I po prostu spektakularne.

6.


Klasyczny zaskakujący Banksy. Chłopczyk z dobrego domu wrzucający na ścianę napis "Ghetto na całe życie". Cudowne pomieszanie światów, klas społecznych i pytanie o ich prawdziwe oblicze.

5.


Fantastyczne i proste. Jedna z prac, które nierozerwalnie łączą się z miejscem, w którym zostały zrobione. Uliczne napisy wzięte w metaforyczny nawias po dodaniu przy nich standardowego broadwayowskiego "The musical". Niezwykły dowód jak Banksy'emu udaje się zachować dystans do ulicznych ruchów, z których wyrósł i z którymi jest kojarzony.

4.


To już superliga. Kiczowaty landszaft kupiony w sklepie z rupieciami po małej "ingerencji" oddany ponownie do sklepu i finalnie sprzedany z ponad 600 tys. dolarów. To oczywiście nie pierwszy klasyczny obraz przerobiony przez Banksy'ego. Tym razem niezwykły jest kontekst i tytuł - mężczyzna w mundurze nazisty spoglądający na górski krajobraz - wizerunek, który bez problemu znalazłby się w "ofercie" nazistowskiej propagandy. Tytuł "Banalność banalności zła" - nawiązujący do słynnego sformułowania "banalność zła" użytego po raz pierwszy przez Hannę Arendt opisującą proces Adolfa Eihmanna.

3.




Fajerwerk. Instalacja na Houston Street, która na żywo musiała robić gigantyczne wrażenie. Banksy odkurza średniowieczny motyw "tańca śmierci". Kostucha w samochodziku z wesołego miasteczka, zabawa i śmierć, to co niskie i to co wysokie. Idealna reinterpretacja wizji, w temacie której wydawałoby się nie ma już nic do powiedzenia. I ta kosa zastępująca pałąk, którym samochód połączony jest z siatką z prądem. No mistrz. Plus zwróćcie uwagę na niesamowity muzyczny gust Banksy'ego. W wideo zapowiadającym tę akcję wykorzystano piosenkę "(Don't Fear) The Reaper" amerykańskiej kapeli Blue Oyster Club z 1976 roku. Nie mogę się od niej oderwać przez kilka ostatnich dni. To nie pierwszy raz kiedy Banksy "odkurza" wartą uwagi piosenkę. Polecam "Tonight The Streets Are Ours" Richarda Hawley'a, która pojawiła się w czołówce filmu Banksy;ego "Exit Through A Gift Shop".

2.




Akcja, która przebiła się do masowych mediów. GENIALNE zagranie na ludzkiej chciwości. Czy ktoś po obejrzeniu tego wideo nie zapytał się z myślach "Dlaczego nie ja?!". Dla porządku - przy Central Parku na jeden dzień pojawiło się stoisko z szablonami Banksy'ego. ORYGINAŁAMI za 60 dolarów sztuka. Prawdziwa cena rynkowa każdej z tych prac to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Pomysł genialny bo nikt nie mógł spodziewać się, że to oryginały, podobnych stoisk prowadzonych przez ludzi próbujących zarobić na fenomenie Banksy'ego są dziesiątki w wielu miastach świata. Znów wraca pytanie - czy "oryginalność" dzieł sztuki ma znaczenie? Przecież te prace nie różniły się niczym od tych, sprzedawanych na innych ulicznych straganach. Czy jakość pracy definiuje cena? Fenomen tej "prowokacji" Banksy'ego polega na tym, że zorganizował ją blisko nas, każdy przechodzień mógł wziąć w tym udział, dziś setki ludzi, którzy ominęli to stoisko są w szoku, jak mogli przegapić okazję życia. A Banksy znów udowodnił, że potrafi być naprawdę blisko, a mimo to pozostać niezauważony.

1.


Mój NUMER 1. Praca skromna, prawie niewidoczna i w porównaniu z wieloma wcześniejszymi banalna. Jednak to jest właśnie magiczne dotknięcie Banksy'ego. Nowy Jork, WTC, największa i ciągle niezabliźniona rana. Zwykły kwiat wsadzony w szczelinę w murze wyglądający jak wybuch uderzającego samolotu. Tak proste, tak mocne. Brak słów.

Do zestawienia nie załapała się praca, której Banksy'emu nie udało się zrealizować, a miała niesamowity potencjał. Chodzi o artykuł, który artysta wysłał do New York Timesa z prośbą o publikację na stronach z opiniami. Tekst był ostrą krytyką wieżowca budowanego obecnie na miejscu wież WTC. Banksy zamieścił treść tekstu w sieci, niestety New York Times odmówił publikacji. 

Wszystkie prace z nowojorskiej rezydencji Banksy'ego zobaczycie na stronie banksyny.com