Dobra i zła sztuka współczesna

Kategorie: Wszystkie | Polska | Świat | Kicz | Street art | Sztuka o... | Wolność sztuki
RSS
środa, 31 marca 2010
Z ostatniej chwili: Anish Kapoor zbuduje londyńską wieżę Eiffla
Burmistrz Londynu Boris Johnson ujawnił właśnie, że w parku olimpijskim, przygotowywanym na igrzyska w Londynie w 2012 roku, stanie gigantyczna instalacja Anisha Kapoora, która od razu budzi skojarzenia z paryską wieżą Eiffla. Według Guardiana niesamowita konstrukcja ma mieć 120 metrów wysokości, według BBC - 115 metrów.

Szalona wizja Kapoora, którą burmistrz Londynu porównał do "wieży Eiffla zmienionej we współczesne brytyjskie działo sztuki" ma się stać jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Londynu. Z umieszczonej na szczycie platformy widokowej będzie się rozciągał znakomity widok na miasto. Budowa wieży ma kosztować ok. 19 mln funtów. Sfinansuje ją najbogatszy człowiek Europy, potentat hutniczy Lakhsmi Mittal, właściciel firmy ArcelorMittal. Nieprzypadkowo zatem, nazwa nowej budowli to ArcelorMittal Orbit. London Eye brzmi jednak sporo lepiej.

Burmistrz Johnson przynał na konferencji prasowej, że niektórzy mogą uznać władze miasta "za szalone", bo budowanie największego publicznego dzieła sztuki w historii Wielkiej Brytanii w czasie kryzysu, może nie wydawać się najlepszym pomysłem, ale Johnson jest przekonany, że "to dobra decyzja".

Nieoficjalnie mówi się, że projekt Kapoora został wybrany spośród kilku propozycji innych artystów, m.in. Antony'ego Gormley'a. Czy spodoba się londyńczykom? Na razie w internetowej sondzie Guardiana połowa głosujących uważa, że zaprezentowana wieża to "śmieć", a druga połowa że to "wybitny projekt".

17:42, strembol
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 29 marca 2010
Pritzker dla architektów New Museum
Najbardziej prestiżową nagrodę architektoniczną świata  - nagrodę Pritzkera - otrzymała właśnie para japońskich architektów Kazuyo Sejima i Ryue Nishizawa z firmy SANAA.



Piszę o nich dlatego, że mają na swoim koncie m.in. projekt fantastycznego New Museum w Nowym Jorku, o którym w 2008 roku pisałem na art.bloxie:

"New Museum nieodparcie kojarzy mi się z warszawskim projektem Kereza. Ta sama prostota, ta sama nowoczesność, ta sama pudełkowatość, ten sam sposób traktowania miejskiej przestrzeni. Oczywiście projekt naszego MSN jest dużo bardziej potężny, jednolity i spektakularny, ale jak miło zobaczyć, że muzeum nie musi przypominać morskiej muszli albo obłego statku obcych żeby się podobać"



"Gmach New Museum pokazuje, że proste nie musi być banalne, że wysmakowany detal fasady może być równie spektakularny co odważne ornamenty. "Szary duch" (takie określenie pojawiło się w New York Magazine) doskonale wkomponowuje się w bałaganiarskie otoczenie Lower East Side. Trzymam kciuki, żeby nasze MSN nie tyle wkomponowało się, co ustaliło na nowo przestrzeń ścisłego centrum Warszawy."

Tak pisałem dwa lata temu i tak napisałbym dzisiaj. Tylko, że patrząc na zmiany w warszawskim projekcie Kereza i na oddalającą się perspektywę budowy MSN, zaczynam wątpić, czy mamy kiedyś jakąkolwiek szansę na szwajcarskiego szwajcarsko-polskiego Pritzkera.
piątek, 26 marca 2010
"Tak jest": 12 obrazów, których nie możesz przegapić
Wystawa Maciejowskiego w Krakowie już otwarta. Zanim na nią pójdziecie, przejrzyjcie subiektywny przewodnik art.bloxa po dwunastu obrazach, których nie powinniście przegapić. Czy to najlepsze prace? Pewnie nie, ale wszystkie mają w sobie coś specjalnego, każda reprezentuje charakterystyczny styl Maciejowskiego i jego ulubione motywy.

1. Roman i Magda dramat, 1978, 2008



Courtesy Wilkinson Gallery, London

Esencja estetyki Maciejowskiego. Mały wycinek z programu TV okazuje się być gotowym obrazem.

2. Ręka ministra, 2007



Private Collection Munich

Malarski dokumentalny komiks. Pamiętacie aferę z Tadeuszem Iwińskim (SLD), które nieco zbyt czule obejmował ministerialną tłumaczkę?

3. Kostium (Tadeusz Kantor - Teatr Cricot 1974)



Dzięki uprzejmości Marcina Maciejowskiego

Przykład postępującej fascynacji Maciejowskiego "klasycznymi" artystami. Kantor i jego sztuka w nowym świetle

4. Michael Corleone (Godfather I), 2003



Galerie Meyer Kainer, Vienna

Rozbierana scena z "Ojca chrzestnego" klatka po klatce. Ile tu się dzieje! Plus znak firmowy Maciejowskiego - "brak twarzy".

5. Kazanie V (Przeżyliśmy najazd szwedzki)



Galerie Meyer Kainer, Vienna

Część znakomitego większego cyklu z o. Rydzykiem w roli głównej. Genialna prostota, wybitne cytaty - gotowy komentarz społeczno-polityczny.

6. Źle, dobrze, 1999



Kolekcja Galerii Zderzak

Przemalowane zdjęcie z pisma dla kobiet. Takim językiem mówią do nas media. Uproszczenie, obrazkowość. Świetna praca.

7. Kaplica Sykstyńska, 2005


Galerie Meyer Kainer, Vienna

Prawdziwy klasyk. Jedna z infografik, które Maciejowski namiętnie przemalowywał z gazet. Nikt przed nim nie dostrzegł w tym sztuki. Czy jest lepszy i prostszy sposób na opowiadanie historii?

8. Akhalgori, 2009



Galerie ThaddaeusRopac Salzburg/Paris

Prześwietlony, niezwykle mocny kadr. Scena ze słynnej nocnej wyprawy prezydenta Kaczyńskiego z prezydentem Saakashvilim po Gruzji

9. Grupa Ładnie, 1999



Galerie Meyer Kainer, Vienna

Niczym zdjęcie z rodzinnego albumu. Grupa Ładnie w komplecie. Bujnowski, Sasnal, "Kurosawa", Firek i Maciejowski

10. Are You Really from The Art World?, 2009



Private Collection France, Courtesy Galerie Thaddaeus Ropac Salzburg/Paris

Jeden z najnowszych obrazów. Prosta barowa scena, proste pytanie. Maciejowski pyta nas i sam siebie - czym jest świat sztuki? Czy artysta jest kimś wyjątkowym?

11. Z prezydentem Kwaśniewskim i jego żoną Jolantą, 1999



Muzeum Narodowe w Krakowie

Kolejny klasyk. Zdjęcie z "Przyjaciółki" podniesione do rangi sztuki. Niesamowicie plastyczne, prawie komiksowe. Fantastyczny tabloidowy podpis. Zwróćcie uwagę na ciekawą kompozycję - Papieża prawie nie widać, a i tak wiemy, że jest główną postacią. Na pierwszym planie plecy państwa Kwaśniewskich.

12. Resovia biegnie na Żydów ze Stali Rzeszów, 2002



Galerie Meyer Kainer, Vienna

Prosto z Polski. Jeden z kibolskich obrazów Maciejowskiego. To właśnie takie prace dały mu miano "kronikarza współczesności"

A jakie obrazy podobały się Wam najbardziej?
wtorek, 23 marca 2010
Maciejowski na okładce "Przekroju"
W najnowszym "Przekroju" mój artykuł o Marcinie Maciejowskim i jego nadchodzącej wystawie w Muzeum Narodowym w Krakowie. Polecam nieskromnie tym bardziej, że okładka jest niesamowita. Jedna z najlepszych ever.



Otwarcie wystawy w piątek, a jeszcze w tym tygodniu na art.bloxie przewodnik po 10 obrazach, których nie można na niej przegapić!

P.S.

Za mało Maciejowskiego na art.bloxie? Wpisujcie się w komentarzach:)
niedziela, 14 marca 2010
Beethoven według Maciejowskiego
Jak co roku na wiosnę na ulicach Warszawy pojawia się nowy plakat Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. XIV edycję imprezy promuje świetny projekt Marcina Maciejowskiego.



Plakaty festiwalu beethovenowskiego to fenomen. Organizatorzy z żelazną konsekwencją co roku zapraszają do ich stworzenia kolejnego artystę młodego pokolenia. Wyłącznie z górnej półki. W zeszłym roku plakat projektował Bartek Materka.



Wcześniejsze edycje firmowały plakaty m.in. Wilhelma Sasnala i grupy Twożywo. Ale, ku mojemu sporemu zaskoczeniu, taki zestaw nazwisk nie wszystkim przypada do gustu. Najlepszym dowodem dyskusja pod postem na art.bloxie z przed trzech lat. "Sasnal niedbały i trochę taki ten plakat nieprofesjonalny. Nie wspomnę już o szkolniackiej naiwności. Takie plakaty robiliśmy w szkole średniej na liternictwie - i to na czwórkę z minusem. :(" - komentował jeden z czytelników. "Twożywo lekko banałem leci, ale przynajmniej poprawne. Sasnal niestety amatorszczyzną trąci i to mocno - plakat z wiewiórką w osiedlowej przychodni. Bardzo kiepściuteńko." - wtórował komentator Blindfury. Takich głosów było więcej.

A ja pozwolę się z nimi nie zgodzić. Bo wszystko co zarzuca się beethovenowskim plakatom Sasnala, Twożywa i co zapewne łatwo byłoby zarzucić projektom Materki i Maciejowskiego, to dla mnie ich zalety. Ta "amatorszczyzna", "brak znajomości zasad typografii" i "naiwność" to coś całkowicie unikalnego, coś co wyróżnia te projekty spośród setek innych, które wiszą na ulicach. Zobaczcie jak one są (poza Twożywem) cudownie malarskie, jakie są oszczedne, jakie nieprzegadane. Wyglądają jakby dopiero co wyszły z pracowni i cudem ominęły akceptację speców od marketingu i sprzedaży. Każdy jest niepodrabialny, każdy można traktować jak kolejną ciekawą pracę artysty, a nie jak odfajkowaną chałturę. Za mało skojarzeń z Beethovenem? Czy to wada? Czy chłopak z plakatu Materki nie jest bardziej intrygujący niż kolejna partytura? Czy niepodrabialny styl i żart Maciejowskiego nie przyciągają uwagi bardziej, niż najlepiej nawet dopracowana typografia? Cieszmy się tymi plakatami, bo wlewają dobrą sztukę na billboardy, przystanki i słupy reklamowe. Trzymajmy kciuki, żeby organizatorom nie zabrakło konsekwencji i żebyśmy za rok dostali kolejny fascynujący projekt. Może Matecki? Macie inne typy?