Dobra i zła sztuka współczesna

Kategorie: Wszystkie | Polska | Świat | Kicz | Street art | Sztuka o... | Wolność sztuki
RSS
piątek, 24 grudnia 2010
Wesołych Świąt!
Drodzy czytelnicy, wspaniałych Świąt i wszystkiego, czego sobie życzycie! Obrazek na dziś to fragment instalacji z 2006 roku z robionej m.in przez Banksy'ego imprezy "Santa's Ghetto". Nie muszę pisać czyj to pasek.


Tagi: Banksy
09:43, strembol
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 grudnia 2010
Bardzo mali ludzie w mieście i w... mięsie
O uroczym miejskim projekcie Little People pisałem 4 lata temu. Teraz sprawdziłem jak projekt się miewa i znów na dobre pół godziny wciągnęło mnie oglądanie świata z perspektywy tytułowych małych ludzi. Na blogu little-people.blogspot.com znajdziecie nowe zdjęcia autorstwa Slinkachu i informację o albumie "Little People in the City: The Street Art of Slinkachu", dokumentującym jego dokonania.



Little People, Slinkachu



Little People, Slinkachu



Little People, Slinkachu



Little People, Slinkachu



Little People, Slinkachu



Little People, Slinkachu

Jeśli projekt Little People przypadł Wam do gustu, powinniście poznać także polskiego artystę, którego zdjęcia opierają się na podobnym pomyśle. To Cezary Zacharewicz, którego projekt "Meatings" był jedną atrakcji ubiegłorocznego "FotoFestiwalu" w Łodzi. Zacharewicz wykorzystując estetykę reklamy, pokazuje na zdjęciach zwykłe kawałki sklepowego mięsa, ale wprowadza do nich element surrealistyczny - małe postaci, które wykonują ludzkie czynności. - To żart i krytyka konsumpcji - mówi autor, który chce, żeby przyjrzeć się bliżej temu, co na co dzień kupujemy w ogromnych ilościach. W jego zamierzeniu zbilżenie i duży format mają wywołać estetyczny szok (co raczej się nie udało, bo zdjęcia nie wywołują wstrząsu, a raczej zaciekawienie). 

Meating, Cezary Zacharewicz


Meating, Cezary Zacharewicz


Meating, Cezary Zacharewicz

Znacie jeszcze innych artystów, którzy bawią się konwencją i pokazują to, co jest zbyt małe, żeby zauważyć na pierwszy rzut oka? (Tylko bez linków do stron kolesi, którzy robią najmniejszą biblię świata i umieszczają ją w igielnym oku)

piątek, 17 grudnia 2010
Co na prezent? Vol. 2
Druga porcja artystycznych pomysłów prezentowych - tym razem książki i albumy.

1000 polskich okładek
Wybrali Aleksandra i Daniel Mizielińscy, wydawnictwo 40000 malarzy



Książka niezwykła ze względu na formę i zawartość. Mała, ale baaaardzo gruba cegłówka, w której znajdziecie wybór polskich okładek książkowych powstałych przez cały ubiegły wiek. Efekt ewidentnej pasji autorów i na pewno jedna z oryginalniejszych pozycji prezentujących polskie wzornictwo i projektowanie.

Więcej o książce: 1000okladek.pl

Typespotting. Warszawa
Artur Frankowski, Fundacja Bęc Zmiana



Zdjęciowa opowieść o Warszawie, podczas której autor przygląda się otaczającym nas napisom. czy Warszawa ma swoją firmową czcionkę? Jak projektowane były neony? Co znajdziemy na szyldach? Jak wyglądają napisy na nagrobkach? Ciekawy pomysł unieśmiertelniający to, co na co dzień uchodzi uwadze.

Więcej o książce: funbec.eu

Polski neon. Warszawa
Ilona Karwińska, Agora SA



Album z 2008 roku nic nie stracił na atrakcyjności. Pierwsza w Polsce książka dokumentująca najciekawsze oryginalne neony z czasów PRL. Świetne zdjęcia i równie ciekawe archiwalne rysunki projektowe z przepastnego archiwum firmy Reklama. Autorka przygotowuje kolejną książkę o polskich neonach, która ukaże się w drugiej połowie przyszłego roku.

Więcej o książce: neonmuzeum.org

niedziela, 12 grudnia 2010
Co na prezent? Vol. 1
Jeśli szukacie świątecznych prezentów związanych ze sztuką, to jest na rynku kilka ciekawych propozycji za naprawdę rozsądną cenę. Po pierwsze rozejrzyjcie się po aukcjach, których w grudniu jest mnóstwo w całej Polsce (bardzo przydatna jest ich lista na artinfo.pl) - ceny wywoławcze to z reguły 100 lub 500 złotych, a można trafić naprawdę ciekawy obraz albo zdjęcie. Polecam także kiermasze (warszawskie, ale jeśli wiecie o podobnych imprezach w innych miastach piszcie w komentarzach): Przetwory na Mińskiej (dzisiaj!), Mustache Yard Sale vol. 4 w 1500 m2 do wynajęcia (dzisiaj), Salon zimowy (za tydzień). A na koniec dobra prezentowa okazja na Allegro. Trzy plakaty Wilhelma Sasnala z sześcioplakatowego zestawu przygotowanego na jedne z Targów Taniej Sztuki w Rastrze. Plakaty zostały wydane w nakładzie 100 sztuk, z czego do sprzedaży trafiło 90 kompletów. Aukcje kończą się za kilka dni.



Namuluj mnie, Wilhelm Sasnal (zobacz aukcję)



Map Trap, Wilhelm Sasnal (zobacz aukcję)

Czarny, Wilhelm Sasnal (zobacz aukcję)
sobota, 11 grudnia 2010
Dwurnik na Wawelu, Murakami w Wersalu

Dwa różne miejsca, dwie różne wystawy, dwaj różni artyści, a ile podobieństw. Prosty schemat, który zawsze wywołuje dyskusje i kontrowersje - współczesny artysta wpuszczony do historycznego miejsca, szokujący zestawieniem tego co nowe i stare, tego co aktualne z tym co klasyczne. Przewidywalne głosy, przewidywalne reakcje i łatwo przewidywalny sukces. Sukces, będący owocem odwagi nie tyle artysty, co gospodarza miejsca, które zaprasza go do środka.

W zamku na Wawelu trwa wystawa Edwarda Dwurnika "Bitwy pod Grunwaldem", a w podparyskim Wersalu właśnie kończy się prezentacja współczesnych rzeźb słynnego Takashi Murakamiego. O ile Wersal "mierzy się" z nowoczesną sztuką po kolejny, o tyle we współczesnej historii Wawelu to pierwszy taki przypadek. I trzeba przyznać przypadek dość niezwykły.


Bitwa pod Grunwaldem, Edward Dwurnik, 2010

Pozostanie tajemnicą, jak Annie Marii Potockiej, kuratorce wystawy a jednocześnie dyrektorce krakowskiego MOCAKA, udało się przekonać ludzi z zamku, żeby w jego murach powiesić epickie wizje Dwurnika. Pokazać na Wawelu, w kilka miesięcy po pochowaniu tam pary prezydenckiej, współczesne obrazy, które reinterpretują matejkowską klasykę i ogrzewają się w blasku ich sławy - nie lada sztuka. Ewidentnie nie szukał Dwurnik w swoich plótnach byle pretekstu do prowokacji, ale specjalnie się jednak nie hamował i dał kolejną próbkę swojego zadziornego ludycznego stylu. W "Bitwie pod Grunwaldem" zamiast średniowiecznej batalistyki widzimy współczesną, bliżej nieokreśloną naparzankę. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kto i nie wiadomo z kim. Chaos i szaleństwo. Rzucanie "kurwami" i wieszanie na szubienicach. Obraz z pewnością zyskuje na żywo (widziałem tylko reprodukcję, a oryginał ma prawie 4,5 metra szerokości!), bo to co ciekawe dzieje się w detalu. Jeśli porzucimy na chwilę widok z lotu ptaka, a raczej powinienem napisać "z kamery Błękitnego 24", zauważymy na przykład, że część walczących okłada się krzyżami.


Bitwa pod Grunwaldem, Edward Dwurnik, 2010 (fragment)

To nie przypadek, Dwurnik przyznał, że krzyże pojawiły się na obrazie zaraz po zamieszaniu ze smoleńskim krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. "Te symbole dołożyłem w ostatnich tygodniach (...). Zawsze realizowałem malarstwo w odniesieniu do współczesności, biorąc pod uwagę aktualne wydarzenia polityczne" - mówi autor.

Kto wie, czy nawet nie ciekawszy jest dwurnikowy "Hołd Pruski", który - uwaga - wisi w jednej sali z matejkowskim oryginałem. Kompozycja podobna, ale bohaterowie zupełnie inni. Grupa mężczyzn sika z podwyższenia na klęczących ludzi ubranych w niemieckie mundury (tak piszą ci, którzy widzieli obraz na żywo). Na płótnie pojawiają się szalikowcy (widać), stańczyk (też widać) oraz skoczkowie narciarscy i... papież (nie widać - znów posiłkuję się relacją widzów).

Hołd Pruski, Edward Dwurnik, 2010

Protesty? Brak! Co się stało, że Dwurnik na Wawelu, malujący wojnę na krzyże, topiący w charakterystycznym dla siebie pruskim błękicie nasze narodowe symbole i mity, przeszedł prawie niezauważony? Pojedyncze głosy oburzenia to nie to samo, co demonstracje, listy protestacyjne i niszczenie dzieł sztuki. Przypadek? Przeoczenie? A może od czasów, kiedy Daniel Olbrychski ciął szablą portrety na wystawie "Naziści" Piotra Uklańskiego w Zachęcie, a władze Bielska-Białej zamknęły wystawę Davida Cerny'ego coś się jednak w postrzeganiu sztuki zmieniło?

Protesty nie ominęły za to wystawy Murakamiego w Wersalu. Niepodrabialne rzeźby słynnego Japończyka, który wprowadził na salony sztuki współczesnej estetykę anime, wywołały nie tylko kontrowersje wśród odwiedzających, ale skłoniły potomków Ludwika XIV do wystosowania oficjalnego listu z żądaniem zamknięcia ekspozycji, która nie licuje z historią miejsca i wystawianymi tam na stałe barokowymi dziełami sztuki. Apel nie przysporzył Murakamiemu i Wersalowi kłopotów, a raczej zapewnił darmową reklamę. Co nie zmienia faktu, że władze wersalskiego muzeum potraktowały głosy niezadowolenia bardzo poważnie. Polecam obejrzenie na oficjalnej stronie Wersalu kilku nagrań wideo, na których dyrektor pałacu odpowiada na pytania widzów zaskoczonych wystawą Murakamiego. Dyrektor tłumaczy na przykład, dlaczego rzeźby Japończyka to nie pornografia i przypomina, że mieszkańcy Wersalu nie byli w przeszłości świętoszkami. Urocze.


Oval Budda, Takashi Murakami, 2007-2010


Kaikai Kiki, Takashi Murakami, 2000-2005


Flower Matango, Takashi Murakami, 2001-2006


Kaikai Kiki, Takashi Murakami, 2000-2005


The Emperor's New Clothes, Takashi Murakami, 2005


Tongari-Kun, Takashi Murakami, 2003-2004

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 89