|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Whielkie serce Krasnala
Na ubiegłoweekendowej aukcji charytatywnej stowarzyszenia "Wielkie serce" w Krakowie pojawili się jak co roku ci, którzy polują na świetne obrazy w okazyjnych cenach. A było z czego wybierać: Maciejowski, Abakanowicz, Sawicka, Modzelewski i tak dalej. Ale skończyło się zaskakująco. Podejrzanie zaskakująco. Najwyższą cenę (31 tys. zł) osiągnął obraz artysty/brawurowego prowokatora/szydercy/mściwego nieudacznika Whielkiego Krasnala zatytułowany "300 mil do nieba".
Whielki Krasnal, 300 mil do nieba, olej na płótnie, 2008 Wszyscy wiedzą, z jakiego filmu to kadr i ta wiedza na temat samego obrazu powinna całkowicie wystarczyć. Każde kolejne zdanie jest zbędne. Ciekawsze są wciąż niejasne kulisy tego wydarzenia. Jak to możliwie, że anonimowe płótno przebija na aukcji prace gwiazd polskiej sztuki? O grupie antysasnalowych prowokatorów, grupie The Krasnals, udawało mi się do tej pory nie pisać, mimo, że pojawili się w obiegu już kilka miesięcy temu. Od początku było jasne czego chcą i przeciwko czemu protestują. Szydzili przerabiając obrazy Sasnala, kpiąc z niego samego i z mechanizmów, które wywindowały go na popgwiazdę współczesnej sztuki. Zrobiło się o nich głośno kiedy wysłali do domu aukcyjnego Chrsties obraz "inspirowany" jednym z płócien Sasnala i dostali w odpowiedzi poważne pismo z opartą na niczym z wyceną jego wartości na 70 tys. funtów. Potem The Krasnals zachłysnęli się swoją pomysłowością i poczuciem humoru i zaczęli jechać na wszystko i wszystkich dookoła. Ich wywodom i pomysłom nie sposób odmówić rozmachu, ale poziom z czasem ciągle się obniża. Coraz mniej idei, coraz więcej wulgaru. Poprzednie zdanie jest bardzo znaczące i niestety, dla The Krasnals, pokazuje w jaką pułapkę wpadli. Ich obrazy, co by o nich nie myśleć, są namalowane niezwykle sprawnie, niektóre naprawdę przykuwają uwagę. Mają chłopaki/chłopak/dziewczyna talent. I to ich zgubiło. Bo mam wrażenie, że od pewnego czasu ich nowe produkcje obserwuje się nie tyle pod kątem ich satyrycznego, prześmiewczego przekazu, ale pod kątem artystycznej wartości i malarskiej sprawności. Stali się częścią mechanizmu i sposobu myślenia o sztuce, który wyśmiewają. Stąd już tylko krok do poważnych coverów w dużych gazetach i wystaw w galeriach. Boli, prawda? Wydarzenia z ostatniej aukcji mogą być ostatecznym potwierdzeniem tej tezy, albo kolejną krasnalową prowokacją. Tym bardziej, że "300 mil do nieba" nie jest z pewnością najepszym obrazem Whielkiego Krasnala. Powiem więcej - jest strasznie słaby. Ale to tylko dowód na to, że dla The Krasnals nie ma odwrotu. Jeśli ktoś kupił ich tylko dla nazwy, to największa potwarz, jak mogłaby ich spotkać. Witamy w białym sześcianie. Wciąż aktualne pozostaje pytanie kim są The Krasnals i ich nadworny malarz Whielki Krasanal. Jedni powiedzą, że to sam Sasnal bawi się swoją sławą. Inni, że to szczery oddolny ruch zdolnych studentów z ASP. A mnie najbardziej kusząca, choć nieprawdopodobna, wydaje się wizja, że za Krasnalami stoi niedoszły malarz, obecnie krytyk Kuba Banasiak. Czy dowiemy się jak jest naprawdę? Szczerze mówiąc wątpię i wydaje mi się to trochę bez znaczenia. Z działalnością The Krasnals jest jak z każdym dowcipem - po jakimś czasie po prostu się nudzi. Jeśli chcieli się wylansować, chyba przespali już moment, kiedy powinni wyjść z ukrycia i objawić jako "odnowiciele polskiej sztuki". Jeśli ujawnią się za jakiś czas, nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, a zaledwie nic nie znaczącą ciekawostką. Tak czy owak nabywca "300 mil do nieba" (jeśli takowy istnieje) żyje od ubiegłej soboty z poczuciem spełnienia dobrego uczynku (31 tys. zł dla dzieci - brawo!), ale nie mam wątpliwości, że prędzej czy później obudzi się rano, spojrzy na ten obraz i jedyne co będzie czuł, to whielki kac. niedziela, 30 listopada 2008, strembol
Lubisz art.bloxa? Polub go na Facebooku
Komentarze
Gość: Jurgi Filodendryta, 80.54.22.10*
2008/11/30 16:49:44
Ponoć rewolucja pożera własne dzieci... być może, że kontestacja także.
Gość: beat, nat-pr2.aster.pl
2008/11/30 21:12:07
hate is not the value . in my opinion it sucks as hell.
Gość: warszaw.miesto, waw-curtis-r1.r.kbt.pl
2008/12/01 10:21:21
chyba jednak to ze ktos ich kupil tylko dla nazwy na pewno nie jest dla nich/niego/niej potwarza ale raczej najwiekszym zwyciestwem tej idei, ktora pokazuje ze nie kupuje sie sztuki tylko imiona...
Gość: p., aaqz210.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/01 11:10:41
Jeśli Krasnale chcieli pokazać jak absurdalnie działa polski i zachodni art world i że nie jest on potwierdzeniem wartości dzieła - udało im się. Zakwalifikowanie się do aukcji w Chriesties, najwyższa cena na aukcji Wielkiego Serca i "wygrana" ze śmietanką polskiej sztuki, krytycy zmieniający recenzję pod wpływem kolejnej plotki - kim są krasnale.
2008/12/01 22:34:36
Nie podoba mi się sformułowanie, co będzie czuć kolekcjoner, który zakupił pierwszy obraz The Krasnals. Przecież to jest najmniej ważne. Ciekawsze są dyskuje wokół niego. Poza tym obraz jest niezły.
Gość: m., c180-16.icpnet.pl
2008/12/02 11:16:25
A ja uważam, że nie ma nic złego w tym, że ich prace rozpatruję się pod kątem artystycznej wartości i malarskiej sprawności. W końcu ich twórczość to też sztuka, ocenia się ją stosując pewne ustalone kryteria. Sprowadzenie The Krasnals do żartu, jakiejś błahej prowokacji jest dla mnie podejściem zbyt lekceważącym, bo moim zdaniem, Krasnale mają dużo więcej do zaoferowania, niż się niektórym wydaje..
Gość: yhy, 149.156.67.24*
2008/12/02 19:18:04
nie zgadzam sie z opinia autora. mysle ze jest on po prostu wielkim fanem tworczosci Sasnala (czego dał wyraz w niezliczonych wpisach dotyczących tego wielkiego artysty..). stad to wrogie czy przesmiewcze nastawienie do krasnali. nie-fajne jest tez to ze o The Krasnals pisze "dzieciaki"... rany boskie! w koncu w pl zaistaniala prawdziwa kontestacja, a nie jakis wymyslony/odgrzany sprzeciw wobec polskiej polityki, wojny w iraku i czegos tam jeszcze.
Gość: ,., staticline17217.toya.net.pl
2008/12/03 22:58:18
nie, nie o krasnalach pisze "dzieciaki".
Gość: strembol, chello084010142024.chello.pl
2008/12/04 00:59:08
@yhy
Sasnal? Jak najbardziej. Ale widzę, że ironiczne stwierdzenie o "wielkim artyście" stawia nas od razu w opozycji. O "dzieciakach" w tej notce nie pisałem na pewno - może chodzi o chłopaków - jeśli kogoś to sformułowanie obraża lub komuś wydaje się pogardliwe - powinien przeczytać raz jeszcze. Prawdziwa kontestacja? I fajnie, ale dlaczego taka prosta, wulgarna i z marnym przesłaniem? @m Aj jak oni nie chcieliby zapewne zgodzić się z tym Pańskim/Twoim stwierdzeniem. A jeśli mają do zaproponowania coś więcej, niż tanie prowokacje i deprecjonowanie kolegów, których inni za jakiegokolwiek powodu docenieli, to chętnie obejrzę. Na razie pustka. @postart.collection A mnie wręcz przeciwnie - to sformułowani podoba się bardzo. A jeśli chodzi o obraz - co w nim niezłego? @p; @warszaw.miesto W Waszym myśleniu jest logika. Jeśli rynek docenia prowokację Krasnali i ich pomysły, owocuje to rozgłosem i wysokimi cenami. Ale czy nie jest tak, że to właśnie odbiorcy mają głos i decydują o ewentualnej popularności artysty? I czy nie zaprzecza to wszystkim tezom Krasnali o głupocie rynku, kasie i układom? Czy sami przekonując do swoich prowokacji część odbiorców, nie sparzyli się, bo okazało się nagle, że świeże, kontrowersyjne i konsekwentne inicjatywy po prostu są doceniane i dlatego mogą się dobrze sprzedawać? @beat Hate is not a value - agree.
Gość: warszaw.miesto, waw-curtis-r1.r.kbt.pl
2008/12/08 12:24:34
@strembol:
"Czy sami przekonując do swoich prowokacji część odbiorców, nie sparzyli się, bo okazało się nagle, że świeże, kontrowersyjne i konsekwentne inicjatywy po prostu są doceniane i dlatego mogą się dobrze sprzedawać? " ale pytanie powstaje czy oni kogokolwiek chciel przekonac do siebie czy moze to rynek/odbiorca sam się sklonil w ich kierunku nie do konca rozumiejąc ich intencje (a może rozumiejąc) ale stając się tym samym obiektem drwiny...warto chyba poczekać na kolejną akcję krasnali. ale z kolei czekając wpisujemy się w ten nurt napędzający ich popularność, a tym samym podnosimy wartość ich dzieł (nie istotna jest jakość, o czym wszyscy dawno wiemy). bardzo trudna sytuacja ;) ale taka powinna być sztuka, powinna zmuszać do myślenia być bodźcem, a niekoniecznie dekoracją do czego został sprowadzony ww obraz (chyba, że kupiono go dla idei, w co jednak wątpię)... tu zachodzi podobna sytuacja
Gość: agn, 94.254.161.6*
2009/02/19 15:48:48
|