Dobra i zła sztuka współczesna

Blog > Komentarze do wpisu
Niewyraźny portret Zidane'a
Pokaz filmu "Zidane - A 21st Century Portrait" przeszedł na wrocławskim festiwalu Era Nowe Horyzonty bez echa, ale dla fanów sztuki było to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie tej imprezy. O "Zidane..." było głośno w świecie sztuki już od ubiegłego roku. Okładkę poświęcił mu nawet prestiżowy miesięcznik ARTFORUM. Media rozpisywały się o pionierskiej próbie stworzenia współczesnego wideo-portretu. Gwarancją sukcesu przedsięwzięcia mieli być twórcy - zdobywca nagrody Turnera Douglas Gordon i artysta wideo Phillipe Parreno . Pomysł był prosty - przez 90 minut meczu z Realu z Villareal z 17 kamer rozstawionych dookoła boiska filmować tylko Zinedine'a Zidane.

Zinedine Zidane

Kadr z filmu "Zidane - A 21st Century Portrait"

Na oficjalnej stronie filmu zebrano kilkanaście jednostrzałówek z recenzji zamieszczonych w największych światowych mediach. Oto kilka z nich:

"Sublime. The greatest football movie ever made"

Jason Salomns, THE OBSERVER

"Brilliant. A must-see"

Peter Bradshaw, THE GUARDIAN

"A masterpiece"

Leslie Felperin, VARIETY

"It's not just footbal, it's art. Fascinating. A remarkable study"

James Mottram, THE TIMES

I jeśli twórcy filmu chcieliby do tej listy dołączyć cytat z art.bloxa, wyglądałby on tak:

"Nuda. Film dla nikogo"

Strembol, ART.BLOX.PL

Dlaczego?

Zinedine Zidane

Kadr z filmu "Zidane - A 21st Century Portrait"

1. Pomysł był ambitny i pozornie genialny w swojej prostocie. Ale rzeczywistość zweryfikowała to, co urodziło sie w głowach Douglasa i Parreno, obnażając ułomności całego projektu. Bo w tym filmie nie ma nic, czego byśmy już nie widzeli, nie dowiadujemy sie z niego niczego, czego byśmy już wcześniej nie wiedzieli.

2. Problem w tym, że "Zidane..." jest zdecydowanie za nudny dla fanów piłki nożnej, a jednocześnie zdecydowanie za mało artystyczny dla miłośników sztuki.

3. Reżyserzy i montażyści nie dokonali tu niczego wielkiego. Żeby zobaczyć sportowe relacje na podobny m poziomie wystarczy obejrzeć jeden losowo wybrany mecz Ligi Mistrzów. Puszczane w przerwie skróty, montowane w niewiarygodnym pośpiechu, mają w sobie więcej emocji i finezji niż ten cały półtoragodzinny film.

4. Ale jak to wygląda w praktyce? - zapytacie. Sprowadza się to po prostu do oglądania przez 90 minut tylko Zinedina Zidane - nawet po golach kamera skupia się nadal na nim, pozostawiając to co dzieje się na boisku niedopowiedzianym. Dla tych, którzy nie przepadają za piłką nożna oglądanie przez 90 minut tylko jednego zawodnika może być pigułką nie przełknięcia. Ba, nie dałbym głowy, że bez problemów wytrzymaliby nawet wariaci z Z czuba i Supergiganta.

5. Czy jest w tym filmie coś nowatorskiego? Owszem. Jeszcze nigdy nikt nie skupił się tak długo na jednym zawodniku. Oglądamy go przez całe 90 minut i nie umyka nam żaden gest, żaden ruch. Dopiero w takim zbliżeniu zauważamy takie drobiazgi jak charakterystyczne zachaczanie czubkami butów o trawę.

6. Najciekawszą rzeczą jaką dowiadujemy się oglądając "Zidane..." jest to, jak samotnym można być na środku kilkudzisięciotysięcznego stadionu. Przez cały mecz Zidane jest skupiony - widać, że to walka przed wszystkim ze sobą - nie zwracamy uwagi resztę drużyny i przeciwników, mamy wrażenie, że Zidane walczy z czymś nieokreślonym i nienamacalnym. Uśmiecha się tylko raz podeczas całego filmu, żeby za raz potem zostać wyrzuconym za czerwoną kartkę.

7. Bo musicie wiedzieć (UWAGA SPOILER), że w meczu, który oglądamy jest wszystko - Real pierwszy traci bramkę i musi gonić Villareal. Królewscy wyrównują po asyście Zidana, a za chwilę strzelają bramkę na 2:1. Jednak tuż przez końcem Zidane dostaje czerwoną kartkę za pchnięcie rywala i schodzi z boiska.

8. Ciekawe, czy Zidane wiedział, że jest filmowany właśnie tego wieczora? Ciekawe też, czy Douglas i Parreno nagrywali tylko ten jeden mecz, czy kilka innych, a ten wybrali z powodu asysty, czerwonej kartki itp.

9. To co rzuca się w oczy, to fakt, że jak na lidera Zidane nie jest zbyt gadatliwy - przez 90 minut odzywa się do partnerów raptem kilka razy i chociaż nie znam francuskiego, przeczuwam, że nie były to zdania złożone.

10. Artystystycznym zabiegiem miały być zapewne serwowane co jakiś czas złote myśli Zidane'a ("Nie pamiętam moich meczów w całości, raczej tylko konkretne fragmenty"), ale efekt jest więcej niż słaby. Ani te myśli nie są złote, ani nie podane w jakiś przełomowy sposób. Wystarczy obejrzeć pierwszy z brzegu film o Jordanie, żeby zobaczyć jak wklejać takie rzeczy żeby robiły wrażenie.

11. Mocną stroną filmu jest muzyka napisana przez Mogwai - gigantów szkockiej alternatywy. Ich spokojne kawałki podkreślają dyskretnie wyalienowanie głównego bohatera. Na chwilę futbolowe migawki zamieniają się w teledesk. Mam przeczucie, że taka 5-minutowa forma sprawdziłby w tym projekcie się lepiej niż pełnometrażowy film.

12. Kto powinien zobaczyć Zidane'a? Fani, bo co bym nie napisał i tak będą chcieli obejrzeć swojego idola. I słusznie. A kto nie powinien? Wszyscy inni, no może poza heavy userami sztuki współczesnej, którzy i tak zechcą wyrobić sobie na temat filmu własne zdanie. I słusznie.

Zinedine Zidane

Kadr z filmu "Zidane - A 21st Century Portrait"

Żeby nie być gołosłownym - 10 minutowy skrót filmu:

I jeszcze fragment z kawałkiem Mogwai w tle:

środa, 25 lipca 2007, strembol
Lubisz art.bloxa? Polub go na Facebooku

Polecane wpisy

  • Najlepsze portrety roku

    Bp Portrait Award to jedna z najbardziej prestiżowych brytyjskich nagród artystycznych i, jak piszą sami organizatorzy, ”najbardziej prestiżowy konkurs d

  • Giertych jak z obrazka

    Jeśli ktoś jeszcze wątpił, że sztuka wpływa na rzeczywistość i odwrotnie, to zdobyliśmy ostatni, niepodważalny dowód. To nie fotomontaż. To zdjęcie wicepremiera

  • Czarny alfabet

    W warszawskiej Zachęcie startuje "Czarny alfabet" - pierwsza w Polsce przekrojowa prezentacja sztuki współczesnej tworzonej przez Afroamerykan&

Komentarze
Gość: Pastarybna, *.aster.pl
2007/07/25 16:17:08
"Bo w tym filmie nie ma nic, czego byśmy już nie widzeli, nie dowiadujemy sie z niego niczego, czego byśmy już wcześniej nie wiedzieli"

.. no to tak jak ze ścieżką Althamera. dlaczego zatem jedno jest ok a drugie nie?
-
Gość: , 83.238.72.*
2007/07/25 16:26:17
...ścieżka Althamera przynajmniej nie ma na celu uwznioślenia konceptu zbuntowanegoe osobnika, który co dzień rozdeptuje komuś pole w drodze do pracy, czy coś w ten deseń. Tu mamy 90 minut "portetu" typa, który: sobie chodzi, sobie kopie piłkę, sobie smarka pod nogi.
Że niby wojownik dzisiejszych czasów. Fajny, choć makabrycznie długi, teledysk - nic ponadto.
btw - Film był już u nas na C+
-
Gość: wojtek, *.crowley.pl
2007/07/25 17:57:01
nie chce mi sie tego ogladac.
-
Gość: sumo, 82.177.99.*
2007/07/26 00:41:57
ścieżkę Althamera byłbym w stanie obejrzeć od początku do końca w przeciwieństwie do Zidane.

Ja myślę że ten film ma swój głębszy sens... jego głównym celem jest udowodnienie, że nie jesteśmy "heavy userami sztuki", że każdy ma swoje granice wytrzymałości, których nie da się przekroczyć ;)
-
2007/07/26 09:28:22
wyobraźmy sobie, że przez 90 minut oglądamy: pana co zgarnia liście pod blokiem / pana psa co się wałęsa po ulicy poszukiwaniu śledzi z Wielkanocy / beja w autobusie / panią za ladą w Społem... Znajdź wszystkie różnice...
I przede wszystkim - kto jest wojownik: pan od liści czy Zizou
-
Gość: M, *.chello.pl
2007/07/26 13:07:59
i znow ten sam problem co z wydeptana sciezka...
Taki film jest czym innym jako film dla kibicow, a czym innym jako video umieszczone w przestrzeni sztuki. Nuda nie jest tu zadnym kryterium. To fascynujace - moc obserwowac jeden wybrany wycinek rzeczywistosci, wokol ktorej narosl mit. Czy taki film buduje ten mit jeszcze bardziej, czy go demaskuje? To zalezy od odbioru widza.
Film jest tez ciekawym przedsiewzieciem formalnym.
Dobra sztuka nie boi sie nudy, bo jej celem nie jest rozrywka, podobanie sie. Od tego sa inne media.
To ze komus nie chce sie ogladac calego filmu, choc obejrzalby rownie dlugi mecz, tez cos nam mowi, np. o naturze widowiska, udziale w nim ´gwiazd´. O tym, czego sie od nich oczekuje, a kim naprawde sa...itd.
A na marginesie - lubie pilke i Zidane tez.
tylko moze ktos wyjasni, czumu pilkarze wciaz smarkaja i pluja;) Zreszta takie ´kolaze´czesto sie pojawiaja w przerwie transmisji tv.
-
2007/07/26 17:37:03
Obejrzałem ten film we Wrocławiu, jestem wielkim fanem sportu i piłki nożnej i zgadzam się z opinią autora bloga. Dodałbym jeszcze, że film ma bardzo dekonstruktywistyczne podejście do piłki nożnej, którą interesują się miliony ludzi na świecie, szukając jednak głównie wielkich emocji, a nie wyrafinowanych doznań, a wielkie emocje dostarczają zwykle drużyny, a nie pojedynczy, nawet najlepsi piłkarze. Oglądanie tylko Zidane'a przez 90 minut, często zupełnie poza kontekstem meczu jest po prostu mało ciekawe. Szczególnie wyraźnie widać to w chwili zdobycia drugiej bramki przez Real, która przewija się niepostrzeżenie gdzieś w drugim planie.
Kolejnym zarzut filmowi można postawić, gdy weźmie się pod uwagę to, że to Zidane w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa Realu, w tym meczu, był pierwszoplanowym aktorem widowiska, czego dowodem asysta i czerwona kartka. Natomiast bez kontekstu meczu, nie widać wcale jego wkładu w zwycięstwo, to co widać to bezładna bieganina, parę ładnych zagrań i mnóstwo ujęć typu: nos Zidane'a, ręka Zidane'a czy łydka Zidane'a, co może miało na celu pokazanie, że to co robi nie jest w żaden sposób nadzwyczajne, ale skoro tak to dlaczego kręcono Zidane'a a nie losowo wybranego piłkarza pierwszego z brzegu klubu.
To co na plus w filmie, to rzeczywiście muzyka - Mogwai jak zawsze świetni.
-
2007/07/26 17:40:57
Aha, jeszcze jedno. Po filmie wraz z kolegami doszliśmy do wniosku, że sytuacja z finału MŚ, gdzie Zidane zakończył karierę słynnym "uderzeniem z byka", była spowodowana tym, że Marco Materazzi szepnął mu, że widział film i był nim zachwycony ;)
-
2007/07/26 21:49:30
Uwielbiam Zidane'a (choc uderzenia z byka nie moge mu wybaczyc), ale robic sztuke z nim w roli glownej to troche pomysl chybiony. Jesli juz film o pilkarzu, to lepiej nadawalby sie do tego Beckham, ktorego slawe pilkarska zdecydowanie przerosla slawa wykreowana przez tabloidy i to on, chce czy nie chce, tworzy nowa popkulturowa rzeczywistosc. Becham mianowany na sira, sfotografowany przez Stevena Kleina, Beckham jako trendsetter fryzur, ubiorow, maszynek do golenia, Beckham jako puszka pomidorowej poczatku XXI wieku. Wolalabym obejrzec 90 minut z Beckhamem, wlasnie dlatego, zeby zobaczyc, czy zawodnik, ktory jest tak cukierkowy, metroseksualny, "trendi", "dzezi" i co kto jeszcze chce, na boisku gubi gwiazdorzenie i pozostaje li tylko pilkarzem.
A Zidane swietnym pilkarzem jest i nie trezba filmow o nim, zeby to wiedziec.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/30 14:07:31
a oglądanie kilku godzin snu kochanka Wrhola nie jest nudą?;) btw zajebista akcja aaaale ograł i wrzucił aaaaaaaaaaaaaach!
-
2007/07/30 14:45:18
nie wiem czy ktoś tu o tym wie, ale już kiedyś zrobiono coś takiego - jakieś 30 lat temu kamera przez cały mecz obserwowała George Besta
-
2007/08/07 00:30:07
Ja z innej mańki: Błędy ortograficzne spotyka się już epidemicznie (nie tu, nie tu!). Nawet administratorzy blogów, było - nie było, pisarskich, potrafią walić piramidalne "byki" w postaci POKAŻ "ORYGINALNEGO POSTA", albo UTWÓRZ "BLOGA".
Ale ten fakt nie unieważnia reguł pisowni. Nadal nie wsiadamy do autobusa, ani tramwaja i nie wysyłamy lista. Taka stylistyka wypowiedzi zarezerowana była zwykle dla marginesów społecznych, gdzie z powodu skrajnej biedy, albo poważnych zaniedbań edukacyjnych dochodziło do nieumiejetności posługiwania się językiem polskim - dumą naszą.
Obecnie, przy okazji mody na generalną negację wszystkiego co dawniejsze, mamy skutek uboczny w postaci deprecjacji reguł gramatycznych. Wierzę, że Polacy wyjdą z tej niemocy, a my - czytelnicy
tego blogu i prowadzący - każdy własny blog, to w ogóle się nie damy złamać.
Z poważaniem - Piotr Baca Wiśniewski.
-
Gość: all i baba, *.chello.pl
2007/08/07 22:01:42
lubie Zidane'a i szanuje za jego karierę piłkarską ze wzlotami (wielokrotne mistrzostwa w najlepszych ligach europy; kapitalny gol w finale LM) i upadkami (przegrana i zarazem odpadnięcie z rozgrywek, gdy gral w najlepszym zespole Boreaux w historii według kibiców "Żyrądystów", w dwumeczu pucharu UEFA z GKS Katowice; niesportowe zachowanie i czerwona kartka w ostatnim meczu w jego karierze).

wogole piłkę nozną kocham calym sercem.

ale ten film, sadząc po zaprezentowanym tu jego krótkim fragmencie, jest NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM. i tyle. a szkoda.

btw: w FIFIE czy PES mozna sobie na powtorkach pooglądać kazdego z graczy prowadzącego akcję z różnych ujęć kamery i jest to znacznie bardziej fascynujące niz zajawka zidane'owego filmu. moze jego twórcy po prostu nie udzwigli ciężaru, jaki na nich spoczywał w wymyslonej przezeń konwencji i formie filmu?
-
Gość: , *.dial-up.dsl.siol.net
2007/08/12 12:50:41
zastanowcie sie czy jest sens dalej prowadzic dalej tego bloga skoro(pomimo metnych obietnic)piszecie coraz rzadziej.
coraz bardziej frustruje mnie zagladanie tutaj bez sensu
-
2007/08/17 16:31:08
Zgoda z przedmówcą. Blog sprawia wrażenie martwego.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/20 19:13:38
Zupełnie nie zrozumiałem wypowiedzi bacanalia (trochę niegramatyczna).
Wpierw myślałem, że chodzi mu o to:
"Dopiero w takim zbliżeniu zauważamy takie drobiazgi jak charakterystyczne zachaczanie czubkami butów o trawę."
Radzę poprawić, poza tym blog bardzo fajny. pozdrawiam.
-
Gość: mo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/09/05 23:54:31
nie pod publike, te zwykla normalna a pod ta mniejszosciowa co sie maja za artystow.
nudne, no nudne ale podobalo mi sie.
hej wy, artysci macie o czym dyskutowac!

ten co mu wpadl ten pomysl do glowy zapewne dumny byl z siebie ze nie ma w tym komercji; wszytsko bardzo jest jednak komercyjno-artystyczne. co jednak bys nie wymyslil wpadnie do wroka komercyjne albo niekomercyjne, czyli oryginalne, czyli dla was artystow. bo choc mowia o takich pracach ze rozumie to tylko sam autor i jemu samemu nie zalezy na tym zeby to ktos rozumial to artysta to jednak egoista wiec jasne jest ze CHCE by rozumiano to (ale prezz waska grupe artystow. ktos nieabstrakcyjny doceniajac prace artysty z pewnoscia by go zranil)
i ja nie rozgraniczam nie rzadko sztuki od niesztuki. przeciez sztuka wspolczesna to teraz mzoe byc wsytzko codziennosc, te sprawy. od tego gadania o sztuce (ktore lubie) bywa ze sie zgubie. nie wiem czy spodobalo mi sie czy nie bo mzoe jesli mi sie nie podoba znaczy ze nie rozumiem sztuki wspolczesnej... ALE NIE! rozumiem. po prostu to czasem przeska, wy artysci

film niech bedzie ze zrobiony bo ktos tak chcial(!), dla zadnego tam widza. bo wtedy mi sie podoba